Siła i strach i jeszcze podziękowań znów cały worek

środa, października 14, 2020

 
- Dziś jest pogoda na spacerowanie po górach - powiedziała Ellen, kiedy ruszyłyśmy z Marradi.
- Idealna, oczywiście! Jak na złość.

W taką pogodę jak wczoraj na pewno milej byłoby wędrować szlakiem Apeninów, niż spacerować pomiędzy półkami z meblami, ale z Przyjaciółką nawet taki dzień jest piękny i wyjątkowy. 
Przede wszystkim to zacznę od tego jak bardzo jestem wdzięczna Ellen za to, że poświęciła mi cały dzień, że zawiozła, pomogła, doradziła, że miała cierpliwość, że się nigdy nie spieszy, że zawsze się uśmiecha, że nawet przed ładowaniem ciężarów do bagażnika się nie cofnie. Ellen to moja bohaterka. Serio!


Nasza wyprawa zaowocowała przede wszystkim tym, że chłopcy mają już kompletne łóżka (za materace jeszcze raz pięknie dziękujemy firmie: https://mumuno.com), poza tym w bagażniku wylądowało też kilka niezbędnych drobiazgów. Nawet nie wyobrażacie sobie jak chłopcy byli szczęśliwi! W tym miejscu dziękuję jeszcze raz z serca wszystkim "zrzutkowiczom", bo ta chłopców radość to przecież dzięki Wam!

Poza tym co leżało w bagażniku, dzień tak "pragmatycznie" spędzony z Ellen dał mi zastrzyk energii i odegnał trochę strach. Tak, strach. Może nie widać, ale ja się naprawdę boję tej przeprowadzki, boję się czy wszystko dobrze pójdzie, czy czasu wystarczy, czy sama tyle rzeczy ogarnę, czy nowy dom nas ładnie przygarnie... Tak zwyczajnie po ludzku się boję. I nie piszcie proszę, że nie ma się czego bać, że to zmiana ku lepszemu, ecc... - pewnie, że tak, ja teoretycznie to wszystko wiem, ale w pojedynkę dźwigam całkiem sporo i bywają momenty trudne. 

I właśnie dlatego wczoraj ten dzień z Ellen dał mi namiastkę poczucia bezpieczeństwa, oparcia i siły, która przecież w nas jest, tylko czasem tłamszona jest właśnie przez ten nieszczęsny strach.

A poza tym dobrze mi zrobiło nasze "szczenięce" chichotanie się...
Było na przykład tak:
Wrzucam do wózka czerwone serwetki, Ellen wrzuca żółte, zaraz potem niebieskie, ja dokładam koralowe, po czym wyciągam czerwone i wkładam zielone, Ellen wyciąga żółte i też dokłada jasną zieleń. Wkładamy i wyciągamy, aż w końcu patrzymy na siebie i zaczynamy się śmiać.

- Jakby wybór koloru papierowej serwetki był kwestią najważniejszą na świecie!
 

Z kolejnych dobrych wieści - gaz już podłączony. Teraz powinien do pracy ruszyć też hydraulik. Murarz już powoli kończy swoje zadanie, elektrykowi zostają kable do pociągnięcia. A potem już TYLKO - tak jak pisałam - malowanie i sprzątanie. 


Kolejny październikowy tydzień wybił południe! Dacie wiarę? Czy to tylko ja mam takie wrażenie przez całe przeprowadzkowe zamieszanie, że dni teraz pędzą jak głupie? 
W szkole u chłopców zrobiło się intensywnie. Wpadli już w pełen naukowy rytm i jak do tej pory świetnie sobie radzą. Poranne wstawanie jest zmorą, ale trzeba to przeżyć i nie marudzić. Pogoda znów nam szykuje kolejne niespodzianki i wcale nie mam na myśli tych dobrych. Oto jesień i jej wszystkie prawa - widocznie w tym roku tak ma być. 
W weekend na szczęście ma być słonecznie, wprawdzie zimno, ale pogodnie. Coś planuję... Coś. Zobaczymy co mi z planów wyjdzie. Muszę oderwać myśli od przeprowadzki, żeby nie ześwirować, bo głowa już się trochę zbuntowała.

DOBREGO DNIA!

STRACH to po włosku PAURA (wym. paura)

Spodobał Ci się tekst?

Teraz czas na Ciebie. Będzie mi miło, jeśli zostaniemy w kontakcie:

  • Odezwij się w komentarzu, dla Ciebie to chwila, dla mnie to bardzo ważna wskazówka.
  • Jeśli uważasz, że wpis ten jest wartościowy lub chciałbyś podzielić się z innymi czytelnikami – udostępnij mój post – oznacza to, że doceniasz moją pracę.;
  • Bądźmy w kontakcie, polub mnie na Facebooku i Instagramie.

PODOBNE WPISY

5 komentarze

  1. Że tak powiem: w babach siła! Pozdrawiam. Hanka

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne, uśmiechnięte kobietki:)) Cudowna radość bije od Was:))
    Muzien

    OdpowiedzUsuń
  3. Jaka to wielką wartość i szczęście mieć Przyjaciela ! O ile łatwiej żyć ! Wszystkiego najpiekniejszego piękne Panie !♥️♥️ Maria

    OdpowiedzUsuń