codzienność

Spotkanie po latach, szybki trekking i inne codzienne drobiazgi

niedziela, lutego 25, 2024

Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej

Ostatnia lutowa niedziela ma być okraszona słońcem. Niespodziewanie zapowiedziała się piękna atrakcja, o której mam nadzieję bajać przez najbliższe dni, kiedy to nad dużą część półwyspu nadciągną niezmordowane ulewy i nie będę mogła krążyć jak wolny elektron w poszukiwaniu kolejnych kwiatków czy kamiennych domów. 

Sobota minęła bardzo towarzysko. Spotkać się ze starymi przyjaciółmi po dziesięciu latach to mieszanka wzruszenia, sentymentów, wspomnień, śmiechów, długich rozmów, ale też przedziwnych dziur w pamięci, które można znów zalepić wspomnieniami. 

Choć pogoda nie współpracowała, skromny trekking nam się udał całkiem przyjemnie, nawet jeśli powrót musiał być krótszą trasą, a nie tak jak sobie zaplanowałam. Musiałam po nim suszyć niemal wszystko, co miałam na sobie i zamiast robić zdjęcia, starałam się ocalić od wilgoci biednego Nikona. Tak czy inaczej trekking to jest zawsze trekking.

Potem przyszedł samotny wieczór, który bardzo był mi potrzebny. Mikołaj, jak to Mikołaj, przepadł ze znajomymi, a ja zaległam najpierw na kanapie w milusim kocyku, potem w kuchni przy nastrojowym świetle i celebrowałam chwile ciszy.

A potem zadzwonił Mario i złożył propozycję NIE DO ODRZUCENIA. Tym sposobem na niedzielę zrodził się fantastyczny plan, który mam nadzieję pięknie się zrealizuje, a ja będę mieć na najbliższe deszczowe dni dużo fascynujących historii, o mieście, o którym już od lat na blogu nie wspominałam. 

Tymczasem nim plan zaczął się realizować, na stół wjechało niedzielne śniadanie, efekt kucharzenia Mikołaja, a jako dodatek opowieść o tym jak bardzo szlachetnie spędził wczorajszy wieczór - nie na nastoletnich uciechach i psotach, jak sobie matka pomyślała. 
Mój prawie dorosły, dobry człowiek...

Pięknego dnia!

Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej