mikołajki

Taniec liści, solenizant i reklama

wtorek, grudnia 06, 2022

Kasia z Domu z Kamienia, blog o życiu we Włoszech

Takie ładne zdanie wpadło mi ostatnio w oczy: Kto twierdzi, że liście opadłe z drzew są martwe, ten na pewno nigdy nie widział ich tańczących w wietrzny dzień. Przypomniały mi się te słowa, kiedy w poniedziałek wracałam z Marradi znów objuczona po uszy. Czapka zsunęła mi się na czubek głowy przekrzywiając przy tym na jedną stronę. Musiałam wyglądać jak smurfetka wracająca z nocnej libacji. Szczerze mówiąc czapka wcale nie była wczoraj potrzebna, bo po długich dniach szarugi deszczowej wiatr przegnał część chmur i niebo znów zrobiło się wielokolorowe, a pomiędzy tą "polifonią" kolorów przebijało słońce. Wiatr podrywał liście do tańca i szarpał moją białą kapotą. Ciepły wiatr. Termometry znów przebiły się przez magiczną granicę dziesięciu stopni, więc szłam bardzo wolno, nie tylko przez ciężkie siaty, ale też dlatego, by nacieszyć się tym wietrznym spacerem.   

Kasia z Domu z Kamienia, blog o życiu we Włoszech

Starzy marradyjczycy w taką pogodę zaraz spieszą z nazywaniem wiatru, ale dla mnie to jeszcze wiedza tajemna. Nie wiem czy wczorajsze podmuchy to zrywy libeccio czy scirocco. Zwał jak zwał - podmuchy te były przyjemne, a widok liści na asfalcie niemal jak filmowa, oskarowa scena. 

Po obiedzie przyszło mi do głowy, że nawet jeśli w social media nie umiem brylować, to jednak powinnam wyjść ze strefy komfortu i nagrać kilka słów przypominających przedświątecznie o moich książkach. To moje promowanie się jest takie troszkę nieśmiałe, sytuacja krępująca jak nie wiem co, ale jeśli już te książki napisałam niech powędrują w jak najszerszy świat. 

Ileż ja tych filmików wczoraj nagrałam! Ponieważ mówiłam z głowy, czy też raczej z serca, bez napisów, bez notatek czy nawet skromnego planu, to zanim urodził się bezbłędny filmik minął wiek cały! Albo bzdury plotłam od drugiego zdania albo błąd językowy, że wstyd jak beret, albo już na samym końcu brakowało mi słowa i było ee..ee..eee... I dalej od nowa. Wyszło jak wyszło. Proszę o pobłażliwość dla mojego nieprofesjonalizmu! Uczę się niezmiennie. 

Tyle już osób wczoraj te moje słowa spontaniczne udostępniło, że aż jestem wzruszona. Jeśli jeszcze ktoś może posłać moją "reklamową" rolkę w świat - będę bardzo, bardzo wdzięczna. 

https://www.instagram.com/p/ClyfO3Qo9o8/

A dziś mikołajki, więc u nas szczególnie świąteczne, bo przecież Mikołaja mamy w domowym składzie. Mikołaj, Mikołaś, Misiek, Nico, Nicolino - najwspanialszy, ze wszystkich Mikołajów. Pod drzwiami chłopców stały niespodzianki, więc poranek nie był dziś tak trudny jak inne grudniowe poranki. Na stole w kuchni Domu z Kamienia Tomek zostawił list, dwa ciasteczka i szklankę mleka dla Mikołaja. I to też już pewnie ostatni raz... Cieszcie się Waszymi maluchami, celebrujcie te momenty, bo wszystko tak szybko mija.
  
W dzisiejszym woreczku nie było filozofii tylko życzenia dla solenizanta. Troszkę skłamałam z 22 sentencjami. Jest ich w sumie 20. Jutro będzie kolejna myśl, a tymczasem dobrego dnia i pięknych mikołajek, a Mikołajom najlepszego!

Podkleję jeszcze linki do książek: 


REKLAMA to znaczy PUBBLICITÀ