codzienność

Dobry dzień - jako wypadkowa maleńkich zdarzeń

sobota, listopada 16, 2019


Piątek był ogólnie dobrym dniem, nawet jeśli w kwestii ciążących na ramionach problemów nic się niestety nie zmieniło, a za oknem lało tak, jakby w niebie pękła jakaś rura albo wąż od pralki wyskoczył. 
Dobry dzień jest bowiem wypadkową wielu maleńkich, dobrych spraw. I właśnie jak się tak zastanowić, tych pozytywnych drobiazgów było w piątek całkiem sporo. 

Przede wszystkim kolejne spotkanie w szkole Mikołaja, tym razem z nauczycielką włoskiego znów było pretekstem do wysłuchania "laurki" na jego temat. Aż mnie ze wzruszenia w gardle ściskało od tych wszystkich pochwał i życzliwości. W gardle ściskało też trochę z tęsknoty... Oto ten nasz mały kabareciarz i trzpiot nagle zmienił się w młodego, ambitnego człowieka z tak szerokimi horyzontami. Kolejne szkolne spotkania czekają mnie w przyszłym tygodniu. 

Kolejnym "drobiazgiem" były pozytywne opinie różnych osób po lekturze fragmentów mojego e-booka. A. wysmarowała "laurkę" tym razem pod moim adresem, że znów się wzruszyłam i wiadomość od niej czytałam chyba z dziesięć razy. A potem jakby tego było mało, to okazało się, że ta sama A. bilety "zabukowała" i w lutym Dom z Kamienia ma zamiar nawiedzić. Zimowy sezon zapowiada się równie intensywnie jak letni! Już teraz cieszę się na szczere pogaduszki ze starą, dobrą duszą. Za "starą" rzecz jasna jak zawsze mi się oberwie. 

Uśmiech na twarzy wywołała jeszcze jedna wiadomość. Ktoś pisał, komplementował i radził z serca co tu jeszcze dla bloga mogę zrobić i znów poczułam, jakby ktoś dmuchną mi w żagle świeżym wiatrem. Spodziewajcie się więc nowych aktywności na Instagramie i na You Tube. Dom z Kamienia będzie szedł z duchem czasu. Pora na dalsze wychodzenie ze strefy komfortu. 

Na kolację Mario zrobił arcy pyszną pizzę - to jeszcze jeden drobiazg składający się na "dobry dzień". Pizza wyszła naprawdę znakomita, o czym świadczy fakt, że w pięć osób pochłonęliśmy jej prawie trzy blaszki. Wybaczcie, ale o zdjęciach nie pomyślałam! 

A dziś? Może i dziś drobiazgi złożą się w dobrą sobotę, a potem sobota z niedzielą w dobry weekend... 
Poza spotkaniem z Tomka klasą nie mamy szczególnych planów. Raczej nigdzie nas dziś nie wywieje. Niestety. 
Tak czy inaczej nudzić się na pewno nie będziemy. W ogóle nuda jest mi kompletnie obcym zjawiskiem. Mam nadzieję, że podgonię trochę z pisaniem, odrobinę odsapnę, a w niedzielę może wpadniemy na festę trufli do Brisighelli?  

Martwię się tylko trochę pogodą. Straszą nas, że idzie prawdziwy armagedon. W nocy z soboty na niedzielę zapowiadają bardzo silne ulewy, wszędzie ogłaszają alert. Mam nadzieję, że nas z tych gór na nizinę nie zmyje. 

Dobrego weekendu!

STARA to po włosku VECCHIA (wym. wekkia)