codzienność

"Kurier poranny", czyli wieści najpilniejsze i to co ulubione

środa, września 28, 2022

Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej

Wtorek minął mi w większości przed komputerem...
Kiedy nie ma warsztatów, lekcje włoskiego wracają na pełen etat, a tak naprawdę to na dwa etaty. Wtorek w całym tygodniu jest teraz dniem najbardziej przeładowanym i wieczorem zawsze podpieram się nosem. A w ten wtorek to już w ogóle było apogeum, bo raz, że noc zarwana, dwa, że stresy związane z Mario, a trzy, że w związku z tym musiałam ogarnąć kilka dodatkowych spraw. Mario na szczęście ma się lepiej, ale pobyt w szpitalu to dla niego katorga, w czym go rozumiem doskonale i staram się, jak tylko mogę, moralnie go wesprzeć. Mam nadzieję, że szybko wróci do domu i swojej codzienności, bo Mario to człowiek, który jest szczęśliwy, kiedy działa i kiedy jest w ruchu od rana do wieczora.
Niech to się wszystko jakoś sensownie poukłada!

Dziś czeka mnie kolejny intensywny dzień - tym razem intensywny inaczej i bardzo towarzyski. Niestety wygląda na to, że pogoda nie będzie miała zamiaru z nami współpracować i parasol na dziś będzie tym, czego zabraknąć nie może. Jak pech to pech... Na szczęście prognozy na kolejne dni są bardzo optymistyczne i w Toskanii od przyszłego tygodnia na rozgościć się słynna ottobrata, czyli tzw. październikowe lato. 

***
 - A my z matematyki mieliśmy zadane obejrzeć któregoś Indiana Jones i jeszcze Śniadanie u Tiffany'ego - obwieszcza Tomek przy obiedzie, kiedy dyskusja rozkręca się wokół tematów około szkolnych.
- Słucham?
- No tak. Prof chciał wiedzieć, która część nam się najbardziej podobała.
- Ale mówimy o matematyce, tak? - dopytałam niepewna czy dobrze zrozumiałam.
- Tak, ale to przecież liceum językowe! - Mikołaj wtrącił się takim tonem, jakby była to najbardziej oczywista rzecz na świecie.

***
- Jutro wstaję o czwartej - Mikołaj kończy kolację i ustawia budzik.
- O czwartej??? Po co tak wcześnie? 
- Będę ćwiczyć. 
- Wiem, ale po co już o czwartej wstawać? Ile czasu ćwiczysz?
- Pół godziny.
- To spokojnie możesz pospać do czwartej trzydzieści.
- Nie. Muszę mieć luz. Poza tym to jest tak... - tu Mikołaj przedstawia swój wewnętrzny dialog z typowym dla siebie komediowym zacięciem, którego niestety pisząc nie potrafię oddać. - "Dzwoni budzik o czwartej. Myślę sobie - jeszcze dziesięć minut poleżę. Po dziesięciu minutach - a może dziś sobie dam spokój? Nie, nie mogę! Przecież muszę umyć włosy. Wieczorem nie umyłem, bo postanowiłem, że umyję rano po ćwiczeniu. To jeszcze tylko chwilę poleżę. Nie! Rusz się! Nie chce mi się. No dawaj! Patrzę znów na zegarek - minęło dwadzieścia minut. To może jednak dziś dam sobie spokój - zaraz wstanę i zjem sobie chociaż jajka. Nie! Nie zjem jajek! Jajka jem, kiedy ćwiczę. No dobra idę poćwiczyć. Jest. 4.30." 
Ten ni to dialog ni to monolog trwał dłużej, ale tyle tylko udało mi się zapamiętać.

Czas z chłopcami to czas, który skutecznie poprawia mi humor. Te momenty przy stole, kiedy znów możemy być razem i paplać o sprawach poważnych i tych całkiem głupawych są bezcenne i to jest też to, czego najbardziej mi brakuje w czasie warsztatów, w czasie turystycznej karuzeli, ślubów i wszystkiego co przestawia codzienność na inne tory.

Niech dzień mimo prognoz dobrze się pisze...

TRENOWAĆ to po włosku ALLENARSI (wym. allenarsi)


Dom z Kamienia blog Kasi Nowackiej