sesja ślubna

Kiedy Florencja jest miłością...

czwartek, września 16, 2021

Sesja ślubna we Florencji, fotograf Toskania

W czasie kiedy snułam moją niekończącą się opowieść o wakacjach w Abruzzo, działo się wiele innych spraw i pewnie o większości już nie będzie kiedy pisać. Niemniej jedną z najważniejszych był powrót do fotografowania po długiej, pandemicznej przerwie. 
Fotografowanie szczęśliwych ludzi, w wyjątkowym dla nich momencie to piękne zadanie, które mnie samej daje zastrzyk pozytywnej energii. Fotografowanie tym razem było jeszcze bardziej wyjątkowe niż zwykle, bowiem Panna Młoda - miłośniczka sztuki, jest tak jak ja do szaleństwa zakochana we Florencji. To był zatem nie tylko miły zdjęciowy dzień, ale też opowieści o życiu i wymiana doświadczeń. Ta sesja zdjęciowa była prezentem ślubnym od przyjaciół, którzy pragnęli spełnić przede wszystkim marzenie Pani Młodej i cieszę się, że i ja miałam tu swój wkład. Mam nadzieję, że za iks lat te zdjęcia będą wzruszającą pamiątką po tym niezapomnianym, wrześniowym dniu. 

Sesja ślubna we Florencji, fotograf Toskania
Sesja ślubna we Florencji, fotograf Toskania
Sesja ślubna we Florencji, fotograf Toskania
Sesja ślubna we Florencji, fotograf Toskania
Sesja ślubna we Florencji, fotograf Toskania

Za zgodą Państwa Młodych dzielę się wybranymi kadrami - zdjęć z tych kilku godzin jest oczywiście dużo więcej. 

Mam nadzieję, że sytuacja pandemiczna będzie na tyle opanowana, że pozwoli mi częściej pracować z Nikonem, fotografować uśmiechniętych ludzi - rodziny, dzieci, nowożeńców, zakochanych, przyszłe mamy. To nawet nie jak zwykła praca, to jak misja udokumentowania dla innych pięknych wspomnień. 

Sesja ślubna we Florencji, fotograf Toskania
Sesja ślubna we Florencji, fotograf Toskania
Sesja ślubna we Florencji, fotograf Toskania
Sesja ślubna we Florencji, fotograf Toskania
Sesja ślubna we Florencji, fotograf Toskania
Sesja ślubna we Florencji, fotograf Toskania
Sesja ślubna we Florencji, fotograf Toskania
Sesja ślubna we Florencji, fotograf Toskania
Sesja ślubna we Florencji, fotograf Toskania
Sesja ślubna we Florencji, fotograf Toskania
Sesja ślubna we Florencji, fotograf Toskania
Sesja ślubna we Florencji, fotograf Toskania
Sesja ślubna we Florencji, fotograf Toskania

Wrzesień już za półmetkiem. Coraz wyraźniejsze, intensywniejsze robią się kolory jesienne. Temperatura na szczęście nadal letnia, ale podobno wiatr i 22 stopnie dzisiejszej nocy zapowiadają pogodowy kataklizm. 

Do weekendu już blisko i mam nadzieję, że choć część planów uda mi się zrealizować. Najbliższe dni będą bardzo bogate w najróżniejsze inicjatywy na czele oczywiście z moimi ukochanymi Feste dell'Ottocento w Modiglianie. To też znak, że życie nieśmiało wraca na dawne tory. 

Pięknego dnia!

UWIECZNIĆ to po włosku IMMORTALARE (wym. immortalare)

Sesja ślubna we Florencji, fotograf Toskania

Mugello

Cuda mugellańskie i toskańska swojskość

środa, września 15, 2021

Borgo San Lorenzo, pieve di San Lorenzo, Dom z Kamienia blog

Nie tylko znane galerie i muzea Florencji czy innych dużych miast kryją artystyczne skarby. Nawet mieszkając na wsi - toskańskiej wsi - można obcować ze sztuką przez duże "S" niemal każdego dnia. Można znaleźć prawdziwe cuda tam, gdzie nikt by się ich nie spodziewał. 

Na wrześniowy wtorek zaplanowałam artystyczną eskapadę po Mugello. Chciałam odnaleźć dzieła sztuki, których wcześniej oczy ignorantki nie dostrzegły. Wciąż się uczę, wciąż odkrywam nowe, wciąż przede wszystkim uczę się "widzieć". Nie jestem jeszcze alfą i omegą i pewnie nigdy nie będę, ale zdecydowanie przestałam być ignorantką. Dziś o świcie pisząc ten artykuł i weryfikując sprzeczne informacje, zaczytałam się w biografii Filippino Lippi. Gdyby nie to, wpis ukazałby się do śniadania, a tak musi być lekturą do poobiedniej kawy. Dlaczego Lippi? O tym za chwilkę. 

San Frediano - Sekrety Florencji, Katarzyna Nowacka
San Frediano - Sekrety Florencji, Katarzyna Nowacka

A najpierw słów kilka o wtorkowym śniadaniu, bo zapomniałam wspomnieć, że choć dzień miał być mugellański, to jednak zaczął się, wcale nie w Mugello, tylko w Ukochanej i to zaczął się nie byle jak - zaczął się śniadaniem w fantastycznym miejscu. 

Miejsce wyszperałam akurat nie ja, tylko kilka miesięcy temu Paw, który zabłądził w drodze do Duomo. Zabłądził na całego, bo miejsce, o którym mowa to San Frediano -  dokładnie na linii murów, tuż obok dawnej bramy.

To publiczny ogród, w którym znajduje się przyjemny bar ze stolikami częściowo pod dachem, częściowo pod gołym niebem, gdzie oprócz stolików barowych, do dyspozycji jest też kilka leżaków. Śniadanie pyszne i po taniości, a atmosfera tak miła, że mogłabym tam spędzić pół dnia. Nie wiem niestety jak funkcjonuje poza sezonem, ale mam nadzieję, że działa cały rok! Bar nazywa się Santarosa, a cały teren to Giardino Henry Dunant. 

Kolejny powód, by pokochać San Frediano. Inny powód - oczywiście jeden z miliona - znajduje się tuż obok, ale o tym opowiem innym razem. Znów odzywa się we mnie egoizm i obawa, że to "moje" San Frediano, stanie się dzielnicą wszystkich i tym samym straci swojego dawnego, autentycznego ducha. Poza tym dziś miało być o sztuce - o wielkiej sztuce poza turystycznym szlakiem. 

Dom z Kamienia, Mugello, blog o życiu we Włoszech
Dom z Kamienia, Mugello, blog o życiu we Włoszech

A teraz już w kilku słowach - bo naprawdę zrobiło się późno - trzy rarytasy artystyczne, które fotografowałam we wtorek. Dwa zdobią pieve di San Lorenzo w miasteczku o tej samej nazwie. 

Stojąca w samym centrum świątynia liczy sobie ponad tysiąc lat. Jej obecny wygląd zawdzięczamy jednak pracom renowacyjnym z XII i XIII wieku. Typowo romańska budowla wyróżnia się nieco oryginalną ceglaną kampanilą. 
We wnętrzu kościoła trzeba zwrócić uwagę przede wszystkim na dwa ważne dzieła sztuki. Jedno rzuca się w oczy już od progu. To malowidło wieńczące od góry absydę, którego autorem jest Galileo Chini, jeden z najważniejszych przedstawicieli i w ogóle twórców włoskiej secesji. 

Drugie malowidło jest zdecydowanie mniejsze i o blisko 600 lat starsze. Znajdziemy je na jednej z kolumn prawej nawy. Przedziwnym jest fakt, że choć Giotto urodził się w Mugello, to prawie wszystkie jego dzieła, znajdują się w różnych częściach Włoch, ale nie w rodzinnych stronach. Tu możemy podziwiać tylko to jedno jedyne, na którym boleśnie zaznaczył się upływ czasu.

Mowa o Madonnie z Dzieciątkiem - gdzie z całego Dzieciątka widoczne są już tylko rączki. Początkowo nie było pewności, czy to na pewno dzieło artysty z Vicchio, ale po latach badań naukowcy jednogłośnie potwierdzili - Madonna col Bambino to dzieło młodego Giotto. 

Dom z Kamienia, Mugello, blog o życiu we Włoszech
Dom z Kamienia, Mugello, blog o życiu we Włoszech
Dom z Kamienia, Mugello, blog o życiu we Włoszech
Dom z Kamienia, Mugello, blog o życiu we Włoszech

Inne mugellańskie dzieło, które koniecznie chciałam wczoraj zobaczyć na żywo, możemy podziwiać w pobliskiej Scarperii, znanej od wieków z produkcji noży. Malowidło znajduje się już poza centrum miasta, przy drodze wyjazdowej, w małym, niepozornym oratorium. 

Oto Madonna dei Terremoti - Madonna od trzęsień ziemi. Nazwano ją tak, bowiem świadkowie dewoci z dawnych czasów twierdzili, że kiedy w połowie XVI wieku okolicę nawiedziło silne trzęsienie ziemi, Madonna położyła Dzieciątko na kolanach, a sama ręce złożyła do modlitwy, błagając, by kataklizm oszczędził mieszkańców. 

Od tamtej pory malowidło, które powstało niemal sto lat wcześniej, tak właśnie zostało nazwane - Madonna dei Terremoti. Co do artysty natomiast natknęłam się na sprzeczne informacje. Niektóre źródła mówią, że jest nim znany z wielu florenckich dzieł Filippo Lippi. Oto dlaczego utknęłam przez cały świt na przeglądaniu faktów z jego życia. Historyk ze mnie żaden, ale im więcej mam lat, tym bardzie to wszystko wydaje mi się fascynującym.  

Uroki toskańskiej codzienności. 

Pięknego dnia!

Dom z Kamienia, Mugello, blog o życiu we Włoszech
Scarperia, Dom z Kamienia, blog o życiu we Włoszech
Scarperia, Dom z Kamienia, blog o życiu we Włoszech
Scarperia, Dom z Kamienia, blog o życiu we Włoszech
Scarperia, Dom z Kamienia, blog o życiu we Włoszech

Sekrety Florencji

Zaległa radość i stare tory

wtorek, września 14, 2021

Dom z Kamienia, Sekrety Florencji, Katarzyna Nowacka

Dopiero pod koniec sierpnia dotarły do mnie autorskie egzemplarze mojej książki. W końcu i ja mogłam wziąć do ręki Sekrety Florencji i potrzymać ciut dłużej niż tyko kilka chwil... 

Opowiedzenie o emocjach, które towarzyszyły spokojnemu przeglądaniu jej, kartkowaniu, wyrywkowemu czytaniu, są niemal tak trudne do opisania, jak te z Campo Imperatore, których nie potrafiłam ubrać w słowa. Tylko ci, którzy naprawdę dobrze mnie znają, wiedzą jak bardzo o takiej chwili marzyłam.
Przy okazji dziękuję za wszelkie publikacje w social media - docierały do mnie zdjęcia Sekretów w różnych okolicznościach przyrody - bardzo często w towarzystwie kieliszka prosecco, kwiatów, Sekrety na łące, na tarasie, na kanapie, w samolocie, na plaży, ecc.... To bardzo wzruszające i mam nadzieję, że przynajmniej dla części Czytelników są miłą lekturą. Spłynęła do mnie lawina pozytywnych słów, za które również jestem bardzo wdzięczna. 
Oczywiście jestem świadoma, że nie wszystkim moja książka przypadnie do gustu i wiem, że wcześniej czy później pojawi się też krytyka, ale nie dam się zwariować, bo jeszcze się taki nie urodził, który by ukontentował wszystkich.

Dom z Kamienia, Sekrety Florencji, Katarzyna Nowacka

Mam teraz tylko nadzieję, że uda mi się stanąć na wysokości zadania z drugą książką, nad którą praca powoli - bardzo powoli - dobiega końca. 

Tymczasem życie na chwilę wskoczyło na zwykłe tory. Chłopcy wrócili do ławek szkolnych i potrzeba im trochę czasu, by pogodzić się z wstawaniem o 5.30.  Ja zajmuję się tylko lekcjami, które wracają po wakacjach na swoje miejsce i staram się rozciągnąć grafik tak, by móc przyjąć nowych uczniów.

Cieszę się jak wariat, choć cieszę po cichutku, że już za niecałe dwa tygodnie zawita do Marradi ktoś, kto całym sercem podziela moje zamiłowanie do trekkingu i dorównuje, a nawet pewnie przewyższa siłą nóg. Cieszę po cichutku, żeby nie zapeszyć, bo przecież Femmina Morta miała być nasza już nie raz, ale pełna optymizmu mam nadzieję, że w tym roku nic szyków nam nie popsuje i przejdziemy długie kilometry, nim nastanie październik. 

A październik oczywiście zapowiada się bardzo intensywnie. Przygotowujemy się z Renią już mentalnie do naszych warsztatów, myślimy nad menu, nad smakołykami, ja obmyślam trasy i co i jak i mam znów nadzieję, że i te dwa tygodnie pięknie nam upłyną.

Dom z Kamienia, Sekrety Florencji, Katarzyna Nowacka

Wtorek wrześniowy zapowiada się dziś bardzo atrakcyjnie. A dlaczego? O tym oczywiście już jutro. 
Niech to będzie dobry dzień!

KARTKOWAĆ to po włosku SFOGLIARE (wym. sfoliare)

koniec wakacji

I tak oto zaczyna się dziewiąty rok włoskiej edukacji chłopców

poniedziałek, września 13, 2021

Dom z Kamienia blog o życiu we Włoszech

Tak jak w euforię wprowadza mnie moment, kiedy chłopcy zaczynają wakacje, tak żal rozpaczliwy, najszczerszy i najgłębszy ogarnia mnie, kiedy te wakacje się kończą. Ja wiem - i powtarzam to do znudzenia też chłopcom - że czas gna i nim się obejrzymy znów będzie czerwiec. Stety - niestety. Choć bardziej niestety, bo do czego tu się spieszyć, jak życie takie krótkie? 

Oto Tomek i Mikołaj zaczynają dziewiąty rok we włoskiej szkole. Już dziewiąty! A ja nadal doskonale pamiętam ten ból brzucha pierwszego dnia szkoły wloskiej, te fartuszki, tę niewiadomą. Kiedy to było?! Kiedy to przeleciało?!

Zaczyna się znów maraton wstawania o piątej rano sześć dni w tygodniu. I niech tak będzie, niech już żadne zdalne nauczanie życia do góry nogami nie wywraca. Niech wrócą wycieczki, wymiany językowe i to czym powinna żyć młodzież.  

Kochani chłopcy - in bocca al lupo! Niech to będzie dla Was dobry rok! 

Dom z Kamienia blog o życiu we Włoszech
Dom z Kamienia blog o życiu we Włoszech

Ostatni wakacyjny weekend upłynął w sielskim nastroju. W piątek po południu zrobiliśmy delikatny trekking. W sobotę pojechaliśmy w końcu do Lido di Dante i choć to nie do uwierzenia, to naprawdę był to w tym roku nasz pierwszy raz w Lido. Niestety w ciągu całego lata nie było ani czasu, ani możliwości. 

Cieszyliśmy się spokojnym, jakby wyciszonym morzem, bo morze po sezonie spowija zupełnie inna atmosfera. Wciąż było gorąco, zupełnie jakby to była pełnia lata, tylko cykady już nie grały, tylko ludzi było mniej, tylko powietrze miało już inny zapach... 

W niedzielę natomiast podsumowaliśmy wakacje grillem przy Santa Barbara. Zaraz zrobiło mi się sentymentalnie na duszy. Patrzyłam na cebulę i przypomniała mi się Anka, jak z apetytem w oliwie chlebem miziała, przypominali mi się po kolei wszyscy goście, ale doliczyć się nie mogłam - ile to razy w tym roku ucztowaliśmy w ogrodzie. 

Czas chyba na powakacyjne podsumowanie...

Dom z Kamienia blog o życiu we Włoszech
Dom z Kamienia blog o życiu we Włoszech
Dom z Kamienia blog o życiu we Włoszech
Dom z Kamienia blog o życiu we Włoszech

Nowy tydzień ustawia się na starcie. Wrzesień zaraz dobiegnie do półmetka. Planów i spraw do załatwienia całe mnóstwo. Książka druga się pisze. Cavolo nero już posadzone. Książki do szkoły zamówione. Chwilowo do Domu z Kamienia wraca zwykła, jakże droga codzienność. 

Od śmierci Dantego mija dokładnie 700 lat. Pewnie powinnam coś w temacie napisać, ale z drugiej strony Dante na stronach bloga pojawia się dosyć często. 

Niech ten tydzień dobry ma początek. 

SIEDEMSET to po włosku SETTECENTO (wym. setteczento)

Abruzzo

Abruzzo, czyli moje wielkie, wyczekane wakacje - akt VII - akuszerka słońca i refleksje końcowe

niedziela, września 12, 2021

Dom z Kamienia Wschód słońca nad Adriatykiem , Abruzzo
 
Bajanie o wakacjach rozciągnęło się dłużej niż trwał cały "urlop". Dla mnie opowiadanie o nich to było trochę tak, jakbym jeszcze raz te wakacje przeżyła. Tym sposobem ostatnie refleksje całkiem przypadkiem wypadły na ostatni dzień tegorocznych wakacji w ogóle. Jutro dzieciaki w Emilia Romagna, a zatem też moi chłopcy, wracają do szkoły i niech to będzie dobry rok. Dla nas rok bez atrakcji - w sensie, bez zmian i egzaminów. Dopiero za rok będziemy emocjonować się maturą Tomka i jego najprawdopodobniej wyfruwaniem z domu... 

Dom z Kamienia Wschód słońca nad Adriatykiem , Abruzzo

Ale teraz na ten jeden moment wracam jeszcze do Abruzzo. Nasze wakacje rozłożyły się następująco: dwie noce nad morzem i dwie w górach. Tu przy okazji odpowiem na pytania z komentarzy. Nie byliśmy w samych górach - początek wakacji spędziliśmy właśnie nad morzem, ale też ja nie jestem typem, który przez tydzień mógłby wylegiwać się na plaży. Wszędzie może być pięknie, byle tylko było aktywnie. 

Te dwa pierwsze dni podarowały mi poranki niewiarygodnie piękne. Zaczęłam się zastanawiać czy ja w ogóle kiedykolwiek wcześniej miałam okazję obserwować wschód słońca nad morzem? Zdarzyło się tak chyba tylko raz czy dwa, kiedy w dawnych czasach - miałam wtedy osiem czy dziewięć lat - spędzaliśmy wakacje w Stegnie, a ja wychodziłam z Tatą o świcie na bursztyny. Tak czy inaczej pamiętam to jak przez mgłę. Nigdy potem nie widziałam już budzącego się nad morzem słońca...

Dom z Kamienia Wschód słońca nad Adriatykiem , Abruzzo

W czasie tych abruzyjskich wakacji stałam się natomiast jego akuszerką przez dwa dni z rzędu. Asystowałam przy jego narodzinach od pierwszej łuny, która zapowiadała jego pojawienie się, potem wychylał się czubeczek głowy, potem rodziła się cała kula, która rosła w siłę, aż w końcu jaskrawy pomarańcz rozlewał się po tafli Adriatyku. Miałam wrażenie, że słońce całuje się z morzem na powitanie nowego dnia. To było niewiarygodne przeżycie. 

O ile pierwszego dnia niebo czyste było jak łza, o tyle drugiego naznaczone było nieco chmurami i to właśnie one sprawiły, że drugi wschód - choć wydawało się to niemożliwością - przebił urodą swojego poprzednika. To co działo się przed naszymi oczami nie było chyba nawet dla miejscowych czymś zwyczajnym, bo i starsza pani na balkonie i dziewczyna uprawiająca jogging na plaży, wszyscy zgodnie, tak jak my, stali jak zaczarowani, próbując zachować kadry tego spektaklu na zdjęciach.

Dom z Kamienia Wschód słońca nad Adriatykiem , Abruzzo
Dom z Kamienia Wschód słońca nad Adriatykiem , Abruzzo
Dom z Kamienia Wschód słońca nad Adriatykiem , Abruzzo

Po takim powitaniu dnia miałam głowę kipiącą od nadzwyczajnych obrazów, pozytywnych emocji, byłam pełna energii, a myśli nie krążyły wokół tego co "muszę", ale wokół: "co pięknego mi się dziś przydarzy?". Chciałabym więcej takich poranków, ale jestem wdzięczna za te dwa, które były...
Wracaliśmy po nich na pyszne śniadanie i planowaliśmy nowy dzień pełen wrażeń, a w drodze do Santo Stefano jeszcze przez chwilę cieszyliśmy oczy widokiem na Majellę i wysokie góry skąpane w pomarańczowej poświacie. 

Cud. 

Może i Adriatyk jest słabym miejscem jeśli chodzi o zachody słońca, ale trudno odmówić mu prymatu jeśli chodzi o wschody.

Dom z Kamienia Wschód słońca nad Adriatykiem , Abruzzo
Dom z Kamienia Wschód słońca nad Adriatykiem , Abruzzo
Dom z Kamienia Wschód słońca nad Adriatykiem , Abruzzo
Dom z Kamienia Wschód słońca nad Adriatykiem , Abruzzo
Dom z Kamienia Wschód słońca nad Adriatykiem , Abruzzo
Dom z Kamienia Wschód słońca nad Adriatykiem , Abruzzo

Jeszcze na jedno pytanie Czytelniczki chciałam odpowiedzieć - jak zaplanowałam naszą podróż, skąd czerpałam wiedzę o miejscach?
Czy mowa o wakacjach czy o jednodniowym wypadzie, moje działanie jest zawsze takie samo. Przekopuję na dzień dobry strony internetowe i blogi tyko i wyłącznie włoskojęzyczne. Wybieram ze dwa może trzy żelazne punkty, a reszta to jest improwizacja z mapą google i wnikliwe przyglądanie się tabliczkom przy drodze. Tym razem też tak było. 

Wiedziałam, że obowiązkowo musi być: Punta Aderci i Trabocchi, że musi być Rocca Calascio i Roccascalegna, że chciałabym też Campo Imperatore... 

Spontanicznie wyszło Castel del Monte i inne miasteczka, o których już nawet nie pisałam, bo z czterodniowych wakacji wyszłaby epopeja, Valle dell'Orfento i Eremo w skale oraz jeszcze jeden park ze źródłami siarkowej wody. 

Kanion znalazłam przypadkiem będąc już na miejscu. Powiększyłam mapę naszych okolic i zaczęłam cierpliwie klikać w każdą nazwę - czy miasteczka, czy góry, czy parku. Jeśli po pierwszym zerknięciu na zdjęcia było to coś interesującego, zaczynałam zgłębiać temat. I tak właśnie trafiliśmy do Valle dell'Orfento. Mieliśmy też w planach kilka jezior, miałam też w planie pewne miasteczko, ale to wszystko nie sposób w tak krótkim czasie. Wiem na pewno, że do Abruzzo wrócę i mam nadzieję, że nie raz. 

Dom z Kamienia Wschód słońca nad Adriatykiem , Abruzzo

Na koniec jeszcze podzielę się szczerą refleksją chłopców, którzy Abruzzo zachwycili się tak jak ja. Muszę uczciwie przyznać, że częściowo tę refleksję podzielam. 

- Abruzzo jest o wiele ładniejsze od Toskanii! - padło w czasie tych dni z ust obydwu.

Rzeczywiście moim zdaniem jest tak, że Toskania jest jednym z najlepiej wypromowanych regionów. I na pewno dzierży palmę pierwszeństwa jeśli chodzi o bogactwo sztuki, jeśli chodzi o città d'arte. Ale jeśli popatrzymy na region tylko krajobrazowo, to przy całym swym niekwestionowanym pięknie niestety musi ustąpić miejsca Abruzzo. 

Z drugiej strony Abruzzo nie jest dla wszystkich. To nie jest region dla tych, którzy lubią Włochy wygładzone, wygodne, wymuskane. Ja takich nie lubię. Ja mam duszę zdecydowanie ukierunkowaną na południe. Niech będzie nieco kostropato, zadziornie, mniej wygodnie, niech będzie swojsko i naturalnie. I Abruzzo takie właśnie jest. 

Dom z Kamienia Wschód słońca nad Adriatykiem , Abruzzo

Padło jeszcze jedno pytanie: "czy się przeprowadzasz?" 

Zakochałam się w Abruzzo. Zakochałam bez pamięci - to jest fakt. 

Ale moje życie jest tu w Appenino Tosco-Romagnolo, gdzie Lamone, gdzie blisko Ukochana, gdzie kasztany, gdzie znajome twarze. Mój dom jest dziś w Biforco i nie mam zamiaru tego zmieniać, a jaki scenariusz napisze kiedyś życie? Tego nie wie nikt. 

Dom z Kamienia Wschód słońca nad Adriatykiem , Abruzzo
Dom z Kamienia Wschód słońca nad Adriatykiem , Abruzzo
Dom z Kamienia Wschód słońca nad Adriatykiem , Abruzzo
Dom z Kamienia Wschód słońca nad Adriatykiem , Abruzzo
Dom z Kamienia Wschód słońca nad Adriatykiem , Abruzzo
Dom z Kamienia Wschód słońca nad Adriatykiem , Abruzzo
Dom z Kamienia Wschód słońca nad Adriatykiem , Abruzzo
Dom z Kamienia Wschód słońca nad Adriatykiem , Abruzzo
Dom z Kamienia Wschód słońca nad Adriatykiem , Abruzzo
Dom z Kamienia Wschód słońca nad Adriatykiem , Abruzzo
Dom z Kamienia Wschód słońca nad Adriatykiem , Abruzzo
Dom z Kamienia Wschód słońca nad Adriatykiem , Abruzzo

Na dziś już wystarczy, bo znów zrobił się z tego elaborat. Kończą się wakacje i jest mi tak żal, że trudno to sobie wyobrazić. Chłopcy rosną, a ja nadal jestem tą mamą, którą na koniec ich wolnego od szkoły ogarnia rozpacz. Lubię nasze życie razem, lubię z nimi być. Wiem, że każde kolejne wakacje przybliżają nas do momentu, w którym drogi w końcu nam się rozejdą. Tomek za dziesięć miesięcy będzie pełnoletni. Matko! Moje dziecko dorosłe... Mam jednak nadzieję, że nim na stałe wyfrunie, uda nam się jeszcze kilka, choćby tak krótkich, wakacji razem spędzić. 

Na zakończenie wakacji wczoraj było Lido di Dante, a dziś? Ha! Dziś obiecane nicnierobienie i... Ciekawe czy ktoś zgadnie. Jeden z ulubionych punktów naszego letniego bytowania - i nasz i naszych gości. 

Pięknej wrześniowej niedzieli!

Kiedyś na AKUSZERKĘ mówiło się LEVATRICE (wym. lewatricze), dziś to OSTETRICA (wym. ostetrika)

dres i bluza: www.madame.com.pl

Dom z Kamienia Wschód słońca nad Adriatykiem , Abruzzo
Dom z Kamienia Wschód słońca nad Adriatykiem , Abruzzo
Dom z Kamienia Wschód słońca nad Adriatykiem , Abruzzo