Zakochanie i basta!

wtorek, stycznia 11, 2022

Kasia z Domu z Kamienia, blog o życiu w Toskanii

Te słowa chodziły za mną od jakiegoś czasu. Już nawet nie pamiętam gdzie nasunęło mi się pewne skojarzenie - może to było we Florencji, a może w drodze wojażując po Mugello, może w Rzymie, może w Rimini, a może w Marradi, kiedy szłam po zakupy, nie pamiętam gdzie, ale pamiętam jak nagle wypełniło mi głowę - jestem jak ten ślepo zakochany człowiek.

Włochy, Włochy i tylko Włochy... Wieczna eksplozja emocji.

Co się dzieje, kiedy człowiek jest zakochany? To oczywiste - ma ochotę przebywać tylko z tą jedną, jedyną osobą. Nawet jeśli wie, że świat pełen jest wspaniałych ludzi, to ten świat gdzieś tam rozmywa się tle. Ten stan zakochania z czasem oczywiście mija, czasem nawet dosyć szybko, ale kiedy trwa, to chciałoby się być z tą osobą non stop, tylko z nią rozmawiać, tylko na nią patrzeć i kiedy przez chwilę jej obok nie ma, tęsknota rozrywa człowiekowi serce. 

Jestem zakochana. Zakochana w Italii. Nadal niepoprawnie, ślepo zakochana mimo upływu lat i mimo tylu przeciwności. Oczywiście nie jestem sama, mam rodzinę i dzieci i kiedy już będzie nam dane podróżować, nie mam zamiaru nikogo skazywać na podróżowanie tylko po Italii. Chłopcy chcieliby zwiedzić cały świat. Ja w tym zwiedzaniu chciałabym im towarzyszyć i mam nadzieję, że pierwsza od lat, malutka, zagraniczna podróż uda nam się jeszcze w tym roku. 

Jednak jeśli mowa o mnie i tylko o mnie - tak sobie ostatnio myślę - na ten moment wystarczy mi Italia. Może to się kiedyś zmieni, pewnie się zmieni, ale gdyby ktoś dziś zapytał mnie o podróż marzeń, pierwsze miejsca jakie przychodzą mi do głowy, są właśnie tu... 

Wiem, że życia mi zabraknie, żeby zwiedzić tak dobrze, jak bym chciała dwadzieścia regionów, ich wyspy, przejść choć niektórymi szlakami, posmakować wszystkich lokalnych specjalności, zachwycić się wszystkimi dziełami sztuki... Nawet jeśli żyłabym sto lat, to i tak byłoby za mało!

Choć tu mieszkam od dziewięciu lat to Italia nadal wzbudza we mnie gorące emocje, nadal mnie inspiruje, to jej krajobraz, sztuka, mentalność, kuchnia, język rozpalają serce nieustającym płomieniem.

Z pełną świadomością jej wad, ze wszystkimi trudnościami, z którymi w ostatnich latach musiałam się zmierzyć i o których większość nie ma nawet pojęcia, nadal jest moją miłością, taką prawdziwą, nadal świeżą. Muszę się napracować, żeby wszystko utrzymać na powierzchni, ale warta jest tego każda minuta życia tutaj. Nie znudziła mi się Italia - wbrew zapewnieniom "życzliwych", nie spowszedniała mi, jeszcze mnie nie zawiodła mimo przestróg "zgorzkniałych doświadczonych". Jestem nadal jak ten ślepo zakochany człowiek.

Kasia z Domu z Kamienia, blog o życiu w Toskanii

Kiedy po moich zachwytach nad jakimś miejscem - nowym czy starym, ktoś pisze, że tu czy tam też jest ładnie... W porządku, rozumiem, nigdy przecież nie napisałam, że gdzieś nie jest ładnie.
Wiele osób moje peany, moja bezkrytyczność i idealizowanie Italii denerwują, ale przecież każdy ma wybór, każdy powinien znaleźć swoją miłość - swoje miejsce i pozwolić innym to ich uwielbienie celebrować. 

Wyszło pewnie nudno i słodko, ale tak się od kilku dni po głowie telepało. Nie wiem co będzie jutro, za rok, kiedyś tam, ale dziś jest właśnie tak.

Pięknego zimowego wtorku!

DENERWOWAĆ, PRZESZKADZAĆ to DARE FASTIDIO (dare fastidio)


Spodobał Ci się tekst?

Teraz czas na Ciebie. Będzie mi miło, jeśli zostaniemy w kontakcie:

  • Odezwij się w komentarzu, dla Ciebie to chwila, dla mnie to bardzo ważna wskazówka.
  • Jeśli uważasz, że wpis ten jest wartościowy lub chciałbyś podzielić się z innymi czytelnikami – udostępnij mój post – oznacza to, że doceniasz moją pracę.;
  • Bądźmy w kontakcie, polub mnie na Facebooku i Instagramie.

PODOBNE WPISY

13 komentarze

  1. Bo miłość , to miłość jest ! Esencja życia . I ma byś właśnie taka , bezwarunkowa i az do kości. Ja kiedyś w ukochanym miejscu zdejmowałam okulary przeciwsłoneczne bojąc sie ,że coś mi umknie , że nie napatrzę sie do syta... Ech , cudowne uczucie . Kasiu , masz ogromne szczęście doświadczając takich emocji . Marysia

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki temu zakochaniu my możemy bezczelnie cieszyć się za darmo pięknymi widokami i opisami oraz doświadczać choć przez ekran prawdziwego włoskiego życia, którego nie zobaczy się jadąc do hotelu i spacerując utartymi szlakami turystycznymi. Jak najwięcej tego zakochania Pani Kasiu. Karolina

    OdpowiedzUsuń
  3. I tak trzymaj :)
    Piotrek

    OdpowiedzUsuń
  4. Wcale Ci się, Kasiu, nie dziwię. Mój małżonek, jak już sobie trochę świata pozwiedzaliśmy, stwierdził, że teraz do końca życia będziemy jeździć do Włoch:D Z różnych przyczyn tak się nie stało, ale sporo tych wyjazdów jednak było. Kasiu, to dobra miłość, warto ją pielęgnować, a ja Ci dziękuję, że się tak nią hojnie z nami dzielisz.
    Serdecznie pozdrawiam Barbara

    OdpowiedzUsuń
  5. Zazdroszczę tej miłości.
    Ja we Włoszech byłam kilka razy i zawsze wracałam zadowolona, chociaż widziałam i blaski i cienie tego kraju. Niestety moja miłość do Włoch skończyła się tego lata. Chcąc odpocząć od wiecznie narzekających, plotkujących ludzi z mojego otoczenia, na takich Włochów właśnie trafiłam. Sztuczny uśmiech, obgadywanie wszystkich znajomych, ciasne umysły i o dziwo niezbyt dobre jedzenie. Raz udało nam się zjeść owoce morza i ryby- niebo w gębie. Niestety włoscy znajomi woleli iść do bardziej prestiżowej restauracji niż skorzystać z naszego polecenia. Oczywiście było mnóstwo innych sytuacji, o których szkoda pisać. W takiej atmosferze nawet piękne miasteczka i otoczenie traciły swój urok.
    Pozdrawiam, Gosia

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo rozumiem Twoje zakochanie, bo mam tak samo z Hiszpanią, gdzie mieszkam 17 lat, a ciągle jestem w zachwytach :) Tak się dzieje, gdy człowiek trafi na swoje miejsce na Ziemi - to się wtedy czuje całym sobą, w trzewiach, w sercu, w duszy, we wczoraj, w teraz i w jutro. Nie zawsze miejsce urodzenia pokrywa się z miejscem zachwycenia. Miejsce zachwycenia trzeba często odnaleźć samodzielnie i jeszcze mieć w sobie odwagę, determinację i moc, aby się tam przeprowadzić - często wbrew, wskroś, pomimo i na przekór - i zostać. Na zawsze.
    Pielęgnujmy zatem te nasze "achy i ochy", i te motyle w brzuchu, te prymulki w styczniu, zwiewne sukienki już wczesną wiosną, kamienne schodki przy kamiennych domach i to nieuchwytne coś, co sprawia, że chce się żyć na wysokiej nucie właśnie tutaj, w naszym osobistym miejscu zachwycenia.

    Uściski z Kantabrii :)

    OdpowiedzUsuń