Ogrody Parnasu i czego nie wiecie o Baptysterium

piątek, listopada 22, 2019


Praca nad florenckim e-bookiem postępuje, ale nim ten zostanie ukończony - co wierzę, że nastąpi przed Bożym Narodzeniem - czeka mnie jeszcze kilka florenckich wypraw, z czego oczywiście się cieszę jak wariat, bo przynajmniej mam oficjalny, "służbowy" powód, żeby jeszcze częściej niż zwykle moje ukochane miasto odwiedzać. Kto mnie zna, ten wie jak wielką miłością jest dla mnie Florencja...

Tym razem miałam jechać sama, ale potem stwierdziłam, że może warto wykorzystać fakt, że Paw jest jeszcze w domu i samochodem łatwiej będzie dotrzeć do miejsc poza ścisłym centrum. Pomysł okazał się trafiony, a ja znów zobaczyłam prawdziwe cuda. W najbliższych dniach opowiem Wam kilka ciekawostek związanych z Duomo i pokażę też pewne zachwycające miejsce zupełnie turystom nieznane. 

Tymczasem dziś zajrzyjcie ze mną do Ogrodów Parnasu, a potem poznajcie kilka ciekawostek związanych z Baptysterium. 


Orti del Parnaso znajdują się we wschodniej części miasta, dzięki czemu jest to idealne miejsce, by móc w spokoju podziwiać kopułę Brunelleschiego na tle zachodu słońca. Najwygodniej dojechać tu via Trento - miejsce do parkowania można znaleźć bez problemu - i wejść przez górną bramę, za którą kryje się jeden z ciekawszych tarasów widokowych miasta. Wstęp do ogrodów jest bezpłatny, a turystów raczej tu nie spotkacie. Jest to więc miły zakątek, by odsapnąć od całego turystycznego zgiełku miasta. 

Ogrody wzięły swą nazwę od greckiego wzgórza, na którym Apollo miał pokonać wielkiego pytona. Figura mitycznego stwora wije się wzdłuż schodów prowadzących na taras widokowy. Florentyńczycy potocznie nazywają to miejsce ogrodem smoka - Giardino del Dragone. 
Ogród na pewno najpiękniej wygląda wiosną - wypatrzyłam w niższej części tunel z glicynii, który wrócę sfotografować w kwietniu - ale również jesienią ma swój niezaprzeczalny urok...


Z Ogrodów Parnasu przenosimy się do Raju - tak nazywano dawniej przestrzeń pomiędzy Duomo i Baptysterium. Dokładnie w tym miejscu kłębi się zwykle największy tłum turystów. Prawie każdy przepycha się, by sfotografować słynne Bramy Raju, czyli Porta del Paradiso - tak nazywane są drzwi Baptysterium zwrócone w kierunku katedry. Swoją nazwę zawdzięczają Michałowi Aniołowi. Artysta zachwycony dziełem Ghibertiego, miał podobno powiedzieć, że te piękne wrota byłyby godne bycia bramami raju i tak już zostało. 

Istotnie uważa się, że to jedna z prawdziwych pereł florenckiego renesansu.

"Bramy Raju" ucierpiały niestety w powodzi w 1966 roku. Wtedy to zostały poddane renowacji i oryginalne panele już do baptysterium nie wróciły. Prawdziwe, złocone dzieło Ghibertiego możecie podziwiać w Museo dell'Opera del Duomo.
  

Ale to nie Porta del Paradiso była tym razem celem moich zainteresowań, jej historia znana jest chyba już wszystkim turystom. Pisząc rozdział o Duomo i o całym centralnym placu natknęłam się na pewne ciekawostki. Otóż wszyscy zwiedzający Baptysterium zachwycają się jego wnętrzem oraz wspomnianymi Bramami Raju, ale niewielu zwraca uwagę na pewne detale. Czy zauważyliście, że po prawej stronie złotych drzwi jest kamień z dziwnymi napisami? 


W całym mieście wiele jest pozostałości po czasach rzymskich. Pamiętacie historię Berty?  
Trzeba wiedzieś, że przy budowie baptysterium również wykorzystano kamienie pochodzące z dawnych budowli. I tak poza tym widocznym obok Drzwi Raju, jest jeszcze jeden podtrzymujący kolumnę, pochodzący prawdopodobnie z jakiegoś rzymskiego sarkofagu - znajdziecie go po prawej stronie przy wejściu oraz z tyłu - moim zdaniem najciekawszy - pochodzący z dawnej świątyni pogańskiej poświęconej Marsowi, na resztkach której wybudowane zostało Baptysterium. 


Ostatnia na dziś ciekawostka znajduje się natomiast po bokach Porta del Paradiso. Uważne oko zauważy na pewno dwie kolumny, które pasują tu jak pięść do oka albo wół do karety. Otóż kolumny te podarowała Florencji Piza w XII wieku w podziękowaniu za pomoc w jednej z bitew. Kolumny jednak ucierpiały poważnie w wypadku w czasie podróży. Florentyńczycy jednak, by nie urazić sąsiadów, postanowili kolumny tak czy inaczej umieścić na fasadzie baptysterium. Podobno to sami pizańczycy z wrodzonej niechęci do florentyńczyków, która urosła przez wieki do rangi legendy, przyczynili się do wypadku i tak wcześniej lśniące, fioletowe kolumny do miasta dotarły matowe i bure. To od tego zdarzenia narodziło się powiedzenie: fiorentini ciechi e pisani tradtori (florentyńczycy ślepi, pizańczycy zdrajcy). 


Paw dreptał za mną cierpliwie, słuchał i podziwiał. Zasłużył więc w pełni na lampredotto w wyjątkowym miejscu. Mój ulubiony ostatnio przystanek gastronomiczny - mercato di Sant'Ambrogio. Ja sama przyznam, że było to najlepsze lampredotto jakiego kiedykolwiek próbowałam.


- Powinnaś organizować spacery z turystami - powiedział. - Świetnie opowiadasz i znasz tyle ciekawych miejsc. 
- Czasami to robię. Może powinnam częściej mówić o tym wprost.  

A zatem tak - spaceruję z moimi Gośćmi i z każdym kto ma takie życzenie po Florencji, pokazuję ciekawostki, opowiadam jej sekrety... Podsumowaniem mojej miłości do tego miasta będzie właśnie e-book, ale jeśli wybieracie się do Florencji i szukacie kogoś kto pokaże ją Wam mniej popularnymi ścieżkami - napiszcie do mnie. 

Jutro dalej będziemy krążyć wokół Duomo. Pokażę Wam kilka ciekawych detali i opowiem o florenckich "frajerach". 

DOBREGO DNIA!

RESZTKI to po włosku RESTI 


Spodobał Ci się tekst?

Teraz czas na Ciebie. Będzie mi miło, jeśli zostaniemy w kontakcie:

  • Odezwij się w komentarzu, dla Ciebie to chwila, dla mnie to bardzo ważna wskazówka.
  • Jeśli uważasz, że wpis ten jest wartościowy lub chciałbyś podzielić się z innymi czytelnikami – udostępnij mój post – oznacza to, że doceniasz moją pracę.;
  • Bądźmy w kontakcie, polub mnie na Facebooku i Instagramie.

PODOBNE WPISY

2 komentarze